[160904, Jungkook]
W skali od jeden do dziesięciu, w tamtej
chwili Jungkook oceniłby swoje szczęście na jedenaście. Siedząc pomiędzy
Namjoonem a Jiminem przy stole zastawionym jedzeniem, czuł się jakby osiągnął
pełnię szczęścia. Nawet jeśli Namjoon po raz n-ty starał się mu wyjaśnić zasady
stosowania pewnego angielskiego czasu (choć Jungkook już zdążył zapomnieć, jak
się ów czas nazywał), podczas gdy Jimin wyciągał przed nich rękę z telefonem,
zmuszając go tym samym do kolejnego uśmiechu (od czego bolały go już policzki).
Nawet jeśli Seokjin, zanosząc się śmiechem, próbował opowiedzieć jeszcze jeden
ze swoich żartów, doprowadzając tym samym Hoseoka do granic wytrzymałości.
Nawet jeśli Hoseok w ataku śmiechu wpadł na Yoongiego, niemal wytrącając mu z
ręki pałeczki, którymi ten starał się obrócić smażące się na stole mięso. I
nawet jeśli w skutek tego Yoongi przypadkiem trącił Taehyunga, niszcząc jego
próbę artystycznego sfotografowania zawartości talerza. Nic z tego nie burzyło
jego szczęścia. Nie tego dnia.

