Witajcie, moi drodzy! W ramach odstresowania się przed próbnymi maturami, które już jutro się zaczynają, postanowiłam napisać wreszcie post o przegapionych/pominiętych urodzinach postaci z "DiaLovers". Uzbierało się tego aż 4... Tak więc po kolei.
1. Reiji Sakamaki - 29 sierpnia
Cóż, jeśli mam być szczera, to Reiji jest postacią, którą bardziej polubiłam dopiero wtedy, gdy pisałam o nim rozdział bonusowy. Wcześniej, plasował się dość nisko w moim rankingu, ale dzięki temu bonusowi zarobił u mnie kilka punktów i teraz patrzę już na niego przychylniej.
2. Shu Sakamaki - 18 października
Och, październik... Dużo się wtedy działo i mam wrażenie, jakby było to bardzo dawno temu... No, mniejsza o to. Już od samego początku lubiłam Shu znacznie bardziej od jego biologicznego brata. Co tu dużo mówić? Przecież to taki uroczy leń~.
3. Azusa Mukami - 28 października
Pisaliście do mnie z "wyrzutami" na temat Shu, Subaru i Reijiego, ale o Azusie to już nikt nie wspomniał, huh? Biedne stworzenie... Prawdę powiedziawszy, do tej postaci akurat wciąż w pełni się nie przekonałam. Nie wiem, może dlatego, że jest masochistą? Może kiedyś zmienię o nim zdanie tak jak o Reijim. Zobaczymy.
4. Subaru Sakamaki - 4 listopada
I dotarliśmy do najmłodszego z braciszków - Subaru. Tak wyszło, że jest on jedną z moich ulubionych postaci z "Diabolik Lovers". Wspominałam już kiedyś, że podoba mi się jego styl? Pewnie tak~.
Tym razem krótko i na temat, bez rozpisywania się. Oczywiście, jak zwykle możecie w komentarzach dzielić się własnymi opiniami o postaciach z tego postu. A jeśli zastanawiacie się, kiedy wreszcie napiszę jakieś opowiadanie, to myślę, że bezpiecznie będzie założyć, że uda mi się to dopiero w grudniu, kiedy już będzie po próbnych maturach i po pierwszym etapie olimpiady. Życzę wam wszystkim cierpliwości i wytrwania do przerwy świątecznej~. ^^
P.S. Widzę, że aktywność na blogu spadła zarówno z mojej strony, jak i ze strony czytelników. Dlatego, jeśli ktoś z was ma jakieś pomysły dotyczące rozreklamowania bloga i poprawienia jego kondycji, to byłabym wdzięczna za podzielenie się nimi ze mną. Pozdrawiam~.
I kolejna nominacja! Tym razem jej sprawczynią jest Lu-chan, której za nią oczywiście dziękuję ^^.
1. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?
Chciałam zobaczyć, jak ludzie zareagują na moje opowiadania - czy w ogóle się komuś spodobają. Miało (a raczej ma) to też służyć rozwijaniu moich zdolności w pisaniu.
2. Podaj tytuł swojego ulubionego anime i wyjaśnij czemu wybrałaś właśnie to.
Nie jestem w stanie podać jednego, więc wymienię kilka: ~ "Ao no Exorcist" - postacie, kreska, muzyka, fabuła - wszystko to jest świetne, a ponadto, to pierwsze anime, od którego na poważnie zaczęła się moja przygoda ze światem anime i mangi, więc mam do niego pewien sentyment, ~ "Fairy Tail" - ma ciekawe postacie, sporą dawkę humoru, dotyczy magii (od zawsze lubiłam wątki fantasy/nadnaturalne), a także pomimo tego, że jest długie, wcale nie staje się przez to nudne, ~ "Free!" - między innymi - ciekawe postacie, śliczna kreska i animacje oraz przyjemna dla ucha muzyka, ~ "Noragami" - i ponownie mamy tutaj śliczną kreskę (oczy!) i animację, przyjemną muzykę, ciekawe postacie, fabułę oraz odpowiednią dawkę humoru.
Te piękne oczy! (I tak, lubię shouneny~.)
3. Jakie jest twoje motto życiowe? Szczerze, to nie posiadam takiego motta. Ale za to lubię różne cytaty, przedstawię więc tu może kilka z tych, które do mnie trafiają i potrafię się do nich odnieść w swoim życiu: ~ "Urodziłem się tygrysem, więc nie mogę żyć jak pies." ~ Min Yoongi ("Give it to me") ~ "Żyj jak chcesz, przecież to twoje życie. Nie staraj się tak mocno - to nic jeśli przegrasz." ~ BTS ("Fire") ~ "Życie bez pasji jest jak bycie martwym." ~ Jeon Jungkook ~ "Tylko dwa rodzaje ludzi są na tym świecie; ci, którzy kradną oraz ci, którzy są okradani." ~ Ciel Phantomhive ~ "To absurd dzielić ludzi na dobrych i złych. Ludzie są albo interesujący, albo nudni." ~ Izaya Orihara ~ "Twierdzisz, że po śmierci jest tylko nicość. I tu właśnie się mylisz. Może chodziło ci o to, że nie będziesz musiała już cierpieć. Ale śmierć oznacza stanie się niczym. Łudzisz się, myśląc, że po śmierci znika ból. Znika jedynie twoje istnienie." ~ Izaya Orihara ~ "Nie poddawaj się rozpaczy. Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne." ~ William Shakespeare ~ "Miecz nie jest zabójcą, jest jedynie narzędziem w dłoni zabójcy." ~ Maggie Stiefvater ("Złodzieje Snów") ~ "Nieważne, jak bolesne i ciężkie, ludzie powinni cenić swoje życie." ~ Yato
4. Od jak dawna piszesz bloga? Które shippery zainspirowały Cię do tego?
Tego bloga prowadzę od grudnia 2013 roku. Założyłam go dokładnie w czasie przerwy świątecznej. I nie zainspirowały mnie do tego żadne "shippery".
5. Podaj tytuły 3 ulubionych książek i w skrócie wyjaśnij czemu wybrałaś właśnie te. ~ "Apollo i Boskie Próby: Ukryta wyrocznia" - uwielbiam styl autora tej książki, a sama w sobie jest ona ciekawa i jak zwykle zabawna, a poza tym... no cóż, Apollo jest jedną z moich ulubionych postaci ze świata książek Ricka Riordana, ~ "Klątwa Tygrysa" - cudowne opisy Indii, sympatyczne postacie tygrysio-książęcych braci (wspominałam już, że jestem miłośniczką kotowatych?) i w ogóle ciekawy pomysł na historię, ~ "Król Kruków" - ta książka (a właściwie cała seria) ma taki specyficzny, wciągający klimat. Przyjemnie się ją czyta.
6. Podaj jedną ulubioną postać z książki bądź filmu i wyjaśnij dlaczego ją wybrałaś. No to wybieram... Nico di Angelo. To takie urocze, mroczne i ponure dziecię Hadesa. Sprawia, że mam ochotę go przytulić :3
7. Do której postaci z anime/mangi jesteś najbardziej podobna? Mam na myśli charakter. Jakie cechy charakteru macie podobne, że to właśnie z tym bohaterem najbardziej się utożsamiasz. Podaj 3. W quizach właśnie tego typu przeważnie wychodził mi Ciel Phantomhive (lub Izaya Orihara, a pewna osoba porównała mnie także do Ayato Sakamakiego). I nigdy nie zamierzałam temu zaprzeczać, gdyż w sumie się z tym zgadzam. Co nas łączy? ~ Dość chłodne podejście do życia i ludzi. ~ Zamiłowanie do słodyczy.
8. Którą postać z anime/mangi lubisz najbardziej i dlaczego?
Hmm... Mam takich kilka. Jednak skoro już muszę wybierać, to odpowiedź brzmi... Izaya Orihara! Dlaczego? A dlatego, że moim skromnym zdaniem postać ta jest po prostu genialna. Jego charakter, jego zachowanie, jego gust, jego geniusz... Och, Izaya jest po prostu mistrzem!
9. Jeśli mogłabyś mieć jedną super moc, co by to było i dlaczego? W sumie, to nie wiem. Może telekineza albo teleportacja? Takie ułatwienia dla leniwego człowieka.
10. Jakie jest twoje największe marzenie?
Aktualnie mam takie dwa. Pierwszym, które mam już od dość dawna, jest napisanie i wydanie własnej książki. Drugim - zobaczenie na żywo, w rzeczywistości, mojego ulubionego zespołu.
Iiii... To by było na tyle, gdyż nie wiem, kogo nominować (nie chcę ciągle spamować nominacjami tym samym osobom). Acha, jeszcze tak informacyjnie - może ktoś zauważył niewielkie zmiany, jakie zachodzą na blogu (np. playlista, nagłówek itp.). Jest to wynikiem tego, że jakiś czas temu odzyskałam swojego laptopa (po ponad roku!), więc wreszcie w wolnych chwilach mogę zająć się takimi sprawami. Nie wiem jednak, kiedy następnym razem uda mi się coś opublikować, ponieważ mam duuużo roboty, a w dodatku zbliżają się próbne matury. Ech... Życzcie mi powodzenia, okay? Do następnego razu!
Jakby ktoś się zastanawiał, czy ja jeszcze aby w ogóle żyję - odpowiedź brzmi twierdząco. I wiecie co? Właśnie skończyłam pisać opowiadanie! Jest to już wspomniany kiedyś przeze mnie "dość nietypowy one-shot". Dlaczego tak go określiłam? Ponieważ jest to nieco przerobiona historia z pewnego teledysku mojego ulubionego zespołu. Pomysł na to opowiadanie zrodził się jeszcze w czasie wakacji, ale dopiero teraz udało mi się go wreszcie wcielić w życie. Wiem, może jest on mało oryginalny, ale... No, po prostu miałam taki pomysł i chciałam zobaczyć, co z tego wyjdzie. Wszystkich was zachęcam do przeczytania go. Nawet jeśli nie znacie tego zespołu ani nie słuchacie takiej muzyki, to mam do was prośbę - przeczytajcie to, co napisałam i podzielcie się ze mną swoimi opiniami. Będę wdzięczna. A jeśli kogoś interesuje jak wygląda ta historia w oryginale, to pod postem znajdziecie ten teledysk. No dobrze, kończę już swoje wywody. Zapraszam do czytania i czekam na wasze reakcje (bo mam nadzieję, że jakieś będą)! ^^ P.S. A propos urodzin Reijiego i Shu, które już minęły... Waham się, czy dalej robić te urodzinowe posty. Możecie mi jakoś doradzić? Chcecie, żebym kontynuowała ten zwyczaj czy też mam go porzucić albo zamienić na coś innego?
P.P.S. Dla tych, którzy nie mieli styczności z językiem koreańskim zamieszczam tutaj wymowę imion i pseudonimów pojawiających się w one-shocie: Jin (Seokjin) - Dżin ( Sokdżin) Rap Monster (Namjoon) - Rap Monster ( Namdżun) Jungkook - Dżongguk J-Hope (Hoseok) - Dżejhołp (Hosok) Jimin - Dżimin V (Taehyung) - Wi (Tehjon) Suga (Yoongi) - Siuga (Jungi)
I NEED U* (Sen Jina)
Hyung**,
dlaczego?
Proszę…
Jin!
Coś ty zrobił?!
Przepraszam…!
Potrzebuję cię.
Głosy rozbrzmiewały w głowie
Jina, zwielokrotnione przez dziwne echo. Doskonale znał je wszystkie, lecz
dziwiły go ich tony. Płaczliwe, zrozpaczone… Wydawały mu się wręcz nienaturalne.
W chwili, kiedy otworzył oczy, wszystko ucichło. Przez kilka sekund leżał
nieruchomo, próbując zorientować się, co tak właściwie się stało. Bez skutku.
Nie poznawał swojego otoczenia ani nie potrafił sobie przypomnieć nic pomocnego.
Miał w głowie pustkę.
Powoli
usiadł i rozejrzał się uważnie, szukając jakichkolwiek wskazówek, które mogłyby
mu coś wyjaśnić.
Był
w obcym mu i dość surowo urządzonym pokoju. Znajdowało się w nim jedynie łóżko,
na którym właśnie siedział, niewielki stolik oraz prosta, stojąca lampa.
Wszechobecna biel tylko nadawała temu pomieszczeniu jeszcze bardziej
specyficznego charakteru. Biała była pościel, ściany, klosz lampy, firany w
oknie… Nawet jego ubranie było białe.
Zbity
z tropu, spuścił wzrok na swoje dłonie. Dopiero teraz zorientował się, że coś w
nich trzyma. Rozchylił zaciśnięte palce i jego oczom ukazały się śnieżnobiałe
płatki kwiatów. Chociaż było ich tylko kilka powietrze momentalnie wypełniło
się delikatnym, słodkim zapachem.
Podniósł
się z łóżka i uklęknął na chłodnej, drewnianej podłodze. Ostrożnie, tak jakby
mogły się zniszczyć, ułożył na niej płatki. Z jakiegoś powodu wydawały mu się
niezwykle kruche, potrzebujące ochrony. Nie spuszczając z nich wzroku wrócił na
biały materac.
Nie
wiedział, co ze sobą począć. Czuł się jedynie z każdą chwilą coraz bardziej
zdezorientowany i otępiały. Z ogarniającej go bezradności zamknął na chwilę
oczy i głęboko w płuca wciągnął odurzający zapach kwiatów. Wtem usłyszał jakiś
dźwięk. Jadące auto?
Otworzył
oczy, gwałtownie wybudzając się z letargu. Co on tak właściwie robi? Powinien
przecież szukać wyjścia z tego miejsca. Czym prędzej więc poderwał się z łóżka
i doskoczył do okna. Szarpnął za firany, lecz za szybą ujrzał jedynie całe
morze kwiatów. Zamarł z palcami wciąż zaciśniętymi na cienkim materiale. Przez
głowę przeszła mu jedna myśl - „Czy to jakiś żart?”. Jednak nagle obraz za
oknem zafalował i kwiaty zniknęły. Zamiast nich ukazał się widok na stację
benzynową.
Zamrugał
ze zdziwienia, ale nic się nie zmieniło. Doskonale widział neonowy szyld na
budynku jarzący się w panującym na zewnątrz zmroku. W świetle jednej z lamp
dostrzegł także krzątającą się przy dystrybutorach postać. Kiedy tylko pomyślał
o tym, że wygląda ona podejrzanie znajomo, obraz przybliżył się zupełnie, jakby
oglądał go na ekranie komputera bądź telewizora. Niemal zachłysnął się,
rozpoznawszy twarz tejże postaci.
- Rap Mon? – wyszeptał. Chciał otworzyć okno, aby zawołać przyjaciela i
poprosić go o pomoc, ale ono nawet nie drgnęło. Zaklął pod nosem, uderzając w
szklaną powierzchnię. – Namjoon!
Lecz
jak głośno by nie krzyczał i tak nic to nie dawało. Sfrustrowany mógł jedynie
przyglądać się wydarzeniom rozgrywającym się za oknem.
Śledził
wzrokiem ciemny samochód wjeżdżający na stację oraz Namjoona, który od razu
zabrał się do pracy. Jednocześnie zastanawiał się, kiedy jego przyjaciel zaczął
dorabiać w taki sposób. Kiedy w o g ó l e
zaczął dorabiać.
Widział,
że gdy Namjoon ledwie skończył przez
uchylone okno samochodu wypadły zmięte banknoty, po czym pojazd odjechał z
piskiem opon. Zdziwił go brak reakcji ze strony Rap Monstera. Jego przyjaciel
jedynie stał nieruchomo wciąż w tym samym miejscu i pustym wzrokiem wpatrywał
się w pieniądze leżące u jego stóp.
- Namjoon? – przechylił głowę na bok, nie potrafiąc nic wyczytać z jego twarzy.
Tymczasem
ten na jego oczach wyjął z ust lizaka i zwyczajnie upuścił go na banknoty. W
tej samej chwili obraz zniknął i został zastąpiony zupełnie innym. Teraz za
oknem widać było jedną z ulic w mieście.
- Co… to miało być? – wymamrotał zdezorientowany. Zaraz jednak jego wzrok
skupił się na ukazywanym mu obrazie. Zmrużył oczy, aby lepiej przyjrzeć się
chłopakowi, który szedł chodnikiem z opuszczoną głową. Rozpoznał w nim swojego
najmłodszego przyjaciela.
- Jungkookie? – zapytał, choć domyślił się, że ten nie usłyszy go tak jak
wcześniej Namjoon. – Co się stało?
Jungkook
uniósł na chwilę głowę, by spojrzeć na niebo, a wtedy Jin mógł dostrzec łzy
spływające po jego policzkach. Na ten widok poczuł ukłucie w klatce piersiowej.
Widział już swojego najmłodszego przyjaciela, gdy płakał i zawsze pobudzało to
w nim opiekuńczość. Dlatego teraz czuł się tak okropnie, mając świadomość, że
nie może mu w żaden sposób pomóc. Zastanawiało go, co doprowadziło go do takiego
stanu. Nim zdążył przyjść mu do głowy jakiś pomysł Jungkook wpatrujący się
ponownie w chodnik zderzył się z zakapturzonym mężczyzną. Chciał iść dalej,
lecz ten chwycił go za łokieć i poruszył ustami. Jin ku swojej irytacji nie
usłyszał jego słów. Cokolwiek powiedział mężczyzna, Jungkook zwyczajnie to
zignorował i wyszarpnął rękę z uścisku. Jin nie mógł powstrzymać lekkiego
uśmiechu, który jednak szybko zniknął z jego ust, gdy mężczyzna skinął na swojego
towarzysza. Następnie pchnął Jungkooka na ścianę budynku, przy którym stali, a
jego dłoń zacisnęła się na gardle chłopaka.
Jin
spiął się odruchowo, choć mógł tylko patrzeć na rozwój wypadków. Miał ochotę
odetchnąć z ulgą, kiedy jego przyjaciel ponownie wyrwał się mężczyźnie. Znał
jego siłę i był przekonany, że dałby sobie spokojnie radę co najmniej z jednym
z mężczyzn. Jakie więc było jego zdziwienie, gdy ci urządzili sobie z niego
worek treningowy, a on nawet nie starał się bronić.
- Jungkook?! – zawołał mimowolnie. Serce mu się krajało, gdy widział kolejne
rany pojawiające się na ciele chłopaka. A on mógł tylko stać i się temu
przyglądać. – JK, weź się w garść!
Mężczyźni wreszcie zostawili pobitego Jungkooka, który osunął się wzdłuż
ściany.
- Kookie…
Zupełnie
jakby usłyszał jego głos, Jugnkook podniósł głowę. Jin miał wrażenie, że patrzy
on wprost na niego, więc ponownie chciał spróbować coś powiedzieć. Lecz obraz
zdążył się już zmienić.
Tym
razem przez okno widział łazienkę. A konkretnie, jedynie jej fragment, w którym
znajdowała się umywalka oraz wisząca nad nią szafka z lustrem. W lustrze tym
odbijała się dobrze mu znana twarz Hoseoka. Widział również niestety okropne
cienie pod jego oczami i rezygnację wymalowaną na jego twarzy. Zaczął nawet
wątpić, czy to aby na pewno jest on, gdyż swoją przygnębioną miną nie
przypominał zazwyczaj wesołej „nadziei***” ich grupy.
Hoseok
rzucił swojemu odbiciu ostatnie spojrzenie, po czym otworzył szafkę i wyjął z
niej plastikowy, nieopisany pojemniczek. Wysypał z niego na swoją dłoń całą
garść tabletek. Jin otworzył szerzej oczy.
- Co ty wyprawiasz…?
Lecz jego przyjaciel zdążył już wrzucić
tabletki do ust i połknąć je.
- Nie żartuj sobie!
J-Hope bez słowa spuścił głowę. Obraz przybliżył się. Niewiele to dało, gdyż
Jin i tak nie mógł dostrzec jego oczu ukrytych pod czarną grzywką. Widział
natomiast, jak woda w umywalce poruszyła się, gdy skapnęło na nią kilka kropli.
Ich źródłem nie był wcale kran.
Jin
dotknął szyby. Chciał, ale nie mógł zrobić tego samego z ramieniem Hoseoka.
Tak, jakby pod jego dotykiem obraz zmarszczył się niczym tafla wody i ponownie
ukazał mu ulicę. Chodnikiem tym razem szedł jednak Hoseok. Stawiał powolne,
niepewne kroki, wpatrując się nieobecnym wzrokiem gdzieś w przestrzeń. Jin
przygryzł dolną wargę.
- Coś ty zrobił?
Hoseok
zachwiał się i wzniósł oczy ku niebu. Kolana ugięły się pod nim i upadł
bezwładnie na podłoże.
Krzyk ugrzązł w gardle Jina.
W
następnej chwili został oślepiony przez słońce, więc z bijącym w przyspieszonym
tempie sercem zamknął oczy. Kiedy ponownie je otworzył znów patrzył na łazienkę
bardzo podobną do tej sprzed chwili. Jego wzrok skupił się na Jiminie siedzącym
w wannie. Miał on na sobie przemoczone ubrania, a w jednej dłoni trzymał coś,
co wyglądało na fotografię. Jin nie był w stanie dojrzeć, co się na niej
znajdowało. Tak właściwie nie miał nawet szansy, by to uczynić, ponieważ w mgnieniu
oka zajęła się ogniem. To Jimin podpalił ją za pomocą zapalniczki. Przez chwilę
po prostu przypatrywał się, jak ogień lizał papier, wspinając się w kierunku
jego palców. Gdy już rzeczywiście do nich dotarł, Jimin upuścił zdjęcie na
podłogę. Pochylił się, by odkręcić kran, a następnie skulił się, obejmując
ramionami kolana. Oparłszy na nich brodę, wpatrywał się w lejący się strumień
wody.
- Ty też? – spytał z niedowierzaniem Jin. – Co wam wszystkim strzeliło do głów?
Dlaczego tak się zachowujecie?
Potrząsnął gwałtownie głową.
- Nie. To nie może dziać się naprawdę. Nie wiem, co się dzieje, ale to nie może
być rzeczywistość!
Jego
krzyki nic nie dawały. Obraz za oknem nie znikał. Nic poza poziomem wody w
wannie się nie zmieniło. Przyłożył dłoń do szyby oddzielającej go od
przyjaciela. Miał nadzieję, że może znowu coś się zmieni; że te obrazy w końcu
znikną. Nic z tego.
Wanna
wypełniła się już po same brzegi. Jiminem wstrząsnął dreszcz. Ukrył twarz w
dłoniach i zaszlochał. Ten dźwięk przeszył bólem klatkę piersiową Jina. Co raz
bardziej chciał, żeby to się skończyło. A im bardziej tego pragnął, tym
głośniejszy wydawał mu się szloch Jimina. Woda wylewała się z wanny na białe
kafelki, ale mimo to porzucona na nich fotografia wciąż się paliła.
Jimin
oddychając ciężko, zacisnął palce na krawędziach wanny. Poruszył wargami i już
w następnej chwili zniknął pod powierzchnią mętnej wody.
- Nie!
Chlupot
wody stał się niemal ogłuszający, gdy zaczęła wypełniać całą łazienkę. Sięgała
już do poziomu okna, przy którym stał Jin i wciąż pięła się w górę. Jin zrobił
krok w tył, a wtedy zniknęła równie niespodziewanie, jak się pojawiła.
Odsłoniła w ten sposób zaułek między dwoma, obskurnie wyglądającymi budynkami. Tam,
na brudnym podłożu siedział zakapturzony człowiek. Kiedy poderwał głowę, Jin
rozpoznał w nim Taehyunga. Wziął głęboki oddech, próbując się uspokoić. Już
obawiał się, co za chwilę może się wydarzyć. Każdy ukazywany mu obraz był
przecież coraz gorszy.
Taehyung
podniósł się, poprawił kaptur i ruszył przed siebie. Jin patrzył, jak
przemierza miasto, zupełnie, jakby oglądał film. I chociaż z każdą chwilą
odnosił większe wrażenie, że to wszystko to tylko fikcja, nie potrafił opanować
ogarniającego go lęku.
Tymczasem
jego przyjaciel dawał upust swoim emocjom, wyżywając się za pomocą grubego kija
na mijanej barierce. Po jakimś czasie odrzucił go ze złością na bok i ruszył
dalej.
Obraz
zmienił się po raz kolejny, by ukazać go już wewnątrz mieszkania. Przez
uchylone drzwi obserwował mężczyznę i kobietę pogrążonych w kłótni.
- Kto to jest? – zapytał Jin, wiedząc, że nie uzyska odpowiedzi.
Nagle
mężczyzna uderzył kobietę w twarz. Jin zrobił zaskoczoną minę, a Taehyung
sięgnął po pustą butelkę stojącą na szafce obok niego. Z determinacją zacisnął
na niej palce i wpadł do pomieszczenia. Rzucił się na mężczyznę i uderzył go w
twarz butelką. A potem jeszcze raz i jeszcze. Kobieta z przerażeniem zasłoniła
usta dłonią. Jin nie mógł uwierzyć w to, co widział. Ale nie miał czasu na
analizowanie tego.
Mężczyzna
uderzył plecami w ścianę. Taehyung odsunął się od niego i spojrzał na swoją
dłoń. W którymś momencie butelka musiała się rozbić, gdyż nie miała już dna. Wściekły
Tae zacisnął usta, ponownie przenosząc wzrok na mężczyznę. W jego oczach Jin
widział nienawiść.
- Nie… Nie rób tego, Tae.
Zdawało
się, że kobieta powiedziała do niego to samo, lecz Taehyung nie zwrócił na nią
uwagi. Ponownie dopadł do mężczyzny, wbijając ostre krawędzie butelki w jego
brzuch. Kobieta i Jin krzyknęli w tym samym czasie. Taehyung tylko mocniej
zacisnął wolne ramię wokół mężczyzny. Zadawał mu kolejne ciosy tak długo, aż
kobieta zaczęła szarpać go za bluzę. Wtedy oprzytomniał i popatrzył na swoje
dzieło. Na białej koszuli mężczyzny pojawiła się ogromna, czerwona plama. Krew
plamiła także dłonie Taehyunga, na którego twarzy pojawiło się przerażenie.
Resztki butelki wypadły z jego ręki, a on cofnął się od swojej ofiary, kręcąc głową.
Jin
uderzył dłonią w szybę. To było straszne. Taehyung nie mógł zrobić, czegoś
takiego. Nie ten, którego znał.
- Tae!
Taehyung
opadł na podłogę i przycisnął zakrwawione dłonie do twarzy. Z jego gardła
dobyło się okropne łkanie.
- V! – krzyknął po raz kolejny Jin.
Ale
Tae go nie słyszał, sam zdzierając sobie gardło w rozpaczliwym krzyku.
Obraz rozprysł się na drobne kawałeczki, by ukazać następną scenę. Jin oddychał
ciężko i czuł, jak jego serce uderza w przyspieszonym tempie o żebra. Nie chciał
już niczego więcej oglądać, lecz wbrew sobie nie mógł odwrócić wzroku.
Ujrzał
motelowy pokój. A przynajmniej na to wskazywał widoczny przez jego okno
świecący na czerwono szyld. Na łóżku ustawionym w centralnej części pokoju
leżał Suga. Z zamyślonym wyrazem twarzy wodził dłonią po jednej z poduszek,
kreśląc na niej znane tylko sobie wzory.
- Yoongi, nie mów, że ty też zrobisz coś głupiego… - poprosił cicho Jin.
Jakby
w odpowiedzi Suga westchnął i przesunął się, siadając na skraju łóżka. W jego
dłoni błysnęła srebrna zapalniczka, którą najpierw jedynie obracał w dłoni, a
po chwili zaczął nią pstrykać. Mały płomyk pojawiał się i znikał. Pojawiał i
znikał. I tak w kółko.
W
pewnym momencie czynność ta najwyraźniej znudziła Yoongiego, który schował
przedmiot do kieszeni dżinsów i wyszedł z pokoju. Ku konsternacji Jina obraz
nie podążył za nim tak, jak w poprzednich przypadkach. Nie wiedział, ile czasu
minęło, gdy tak stał i patrzył na wnętrze pustego pomieszczenia, oczekując na
powrót Sugi. Kiedy to w końcu nastąpiło, poczuł narastającą w nim panikę. Jego
przyjaciel bowiem wkroczył do pokoju niosąc ze sobą kanister.
- Nie…
Wstrzymał
oddech, widząc, że ten niespiesznie przystępuje do rozlewania zawartości
pojemnika po całym pokoju.
- Nie! – powtórzył głośniej, uderzając dłonią w szybę.
Suga
wskoczył na łóżko i odrzucił pusty kanister. W jego palcach ponownie pojawiła
się zapalniczka.
- NIE! – wrzasnął Jin, ile sił w płucach. Uderzał wściekle w okno, ale nie
przynosiło to żadnego rezultatu.
Wystarczył
jeden ruch, jedno pstryknięcie, by ogień zaczął rozprzestrzeniać się po
pomieszczeniu, pochłaniając wszystko na swojej drodze. Yoongi wciąż tkwił
nieruchomo pośrodku tego piekła, ze spokojem przyglądając się sięgającym ku
niemu płomieniom.
Krzyk
Jina przeszedł w łkanie. Ogień całkowicie przysłonił mu widok przyjaciela. Łzy
spływały po jego policzkach. Nie chciał już nic więcej widzieć. Nie chciał, nie
chciał, nie chciał. Pragnął jedynie wydostać się z tego okropnego miejsca i
wymazać te dziwne wizje ze swojego umysłu.
Jego
pragnienia po raz kolejny nie zostały wysłuchane. Okno już pokazywało kolejne
obrazy niczym makabryczny pokaz slajdów. Choć bardzo tego chciał, nie potrafił
odwrócić wzroku. Był zmuszony do patrzenia na okropne wizje.
Na Namjoona stojącego samotnie na stacji benzynowej.
Na pobitego Jungkooka oświetlonego przez reflektory rozpędzonego pojazdu.
Na Hoseoka leżącego nieprzytomnie na chodniku.
Na dygoczącego na kafelkach przy wannie Jimina.
Na Taehyunga chowającego twarz w zakrwawionych dłoniach.
Na Sugę pochłanianego przez płomienie.
Z
jego gardła wydobył się okropny wrzask. Zacisnął powieki i zasłonił uszy
dłońmi. Cofając się, uderzył nogami w brzeg łóżka. Przytrzymał się go, aby nie
upaść. Wtedy zorientował się, że w pokoju zapanowała ciemność rozświetlana
jedynie przez słabe, barwne światło. Jego źródłem była jego koszula. Popatrzył
na nią w zdumieniu. Na materiale na wysokości jego serca znajdował się mieniący
się kolorami tęczy kwiat. W innych okolicznościach pewnie poczułby się
zauroczony jego pięknem. Teraz jedynie budził w nim nienawiść.
Jin
szarpnął za materiał, ale to oczywiście nic nie dało. Bezradnie opadł na
kolana. Objął się ramionami w pasie, pochylił do przodu i krzyknął. A w krzyk
ten włożył wszystkie emocje, jakie właśnie odczuwał.
Seokjin otworzył gwałtownie oczy i
wciągnął ze świstem powietrze. Otaczała go ciemność. Czy dalej znajdował się w
tym dziwnym miejscu? Czy zaraz ponownie zostaną mu ukazane przerażające wizje?
Pozostał
nieruchomo, czekając, aż jego wzrok przywyknie do mroku. Dopiero po kilku
długich sekundach zorientował się, że czuje ciężar przygniatający lewą stronę
jego ciała. Niepewnie zerknął w tę stronę. Zobaczył głowę wspartą na jego
ramieniu. Zamrugał.
- Hoseok? – szepnął, szturchając go.
Jego przyjaciel poruszył się nieznacznie, stękając przy tym.
- Tak, hyung? – zapytał wyraźnie zaspanym głosem.
- Och… Nic takiego.
Ciemnowłosy obdarzył go niezadowolonym spojrzeniem i odwrócił od niego głowę.
- Więc pozwól mi spać.
Jin
rozejrzał się wokół. Pozostała piątka również się tutaj znajdowała. Wszyscy
spali spokojnie wokół dawno wygasłego ogniska. Odetchnął z tak wielką ulgą,
jakby z jego ramion spadł ogromny ciężar. To był tylko sen. Pokręcony,
nierealistyczny koszmar.
*Tytuł piosenki zespołu BTS:
**”Starszy brat” – koreański zwrot, którego używają chłopcy w odniesieniu do
starszych od nich chłopaków lub braci.
***Nawiązanie do pseudonimu scenicznego Hoseoka – J-Hope (ang. hope ‘nadzieja’). Jest on też tak czasami
żartobliwie nazywany.
Tak, wiem, że od dłuższego czasu jestem nieaktywna i dawno nie dodałam żadnego nowego rozdziału. Jednak wbrew temu, co niektórzy z was sobie chyba myślą, nie robię tego nikomu na złość. Myślicie, że mi też z tym dobrze? Nie, nie jest mi dobrze z tym, że od ponad miesiąca nie napisałam żadnego opowiadania (nie licząc tego na konkurs)! Ale ja naprawdę mam teraz strasznie mało czasu wolnego z powodu szkoły. A ciągle pojawiające się komentarze na temat tego, kiedy coś wstawię wcale mi nie pomagają. Tak samo te, w których pytacie czy zawiesiłam DL bądź ogólnie bloga. Jasne, tak byłoby łatwiej. Ale czy ma to sens, żebym zawieszała go za każdym razem, kiedy nie mam czasu? W takim wypadku, tak na dobrą sprawę, mogłabym go odwiesić dopiero na okres świąt/ferii. Tak więc:
NIE zawieszam DiaLovers,
NIE zawieszam bloga,
NIE WIEM, kiedy będą ukazywały się kolejne rozdziały
i
PROSZĘ o wyrozumiałość i cierpliwość.
Nie będę także tłumaczyć się osobno każdej osobie, której po prostu nie chce się przeczytać takich postów jak ten.
A tym, którzy jednak wciąż tu zaglądają i przeczytały tę informację - dziękuję. Mam nadzieję, że wasza cierpliwość jeszcze się nie skończyła i będziecie tu wciąż wpadać, pomimo mojej nikłej aktywności.
~
Teraz przejdźmy do sprawy Liebster Blog Award. Zostałam nominowana przez Aleksandrę Pietraszek. 1. Gdybyś na jeden dzień mogła zostać wybraną postacią z książki, to którą? W sumie, sporo jest takich książek, w których świecie chciałabym się znaleźć, ale powiedzmy, że... Clary z "Darów Anioła". 2. Ulubiony autor i dlaczego go/ją lubisz? Jeśli mam wskazać tylko jednego, to będzie to Rick Riordan. Według mnie, pisarz ten ma bardzo przyjemny styl. Uwielbiam też to poczucie humoru, którego nie brak w jego książkach. 3. Wymarzony zawód? Pisarz! Szkoda tylko, że z racjonalnego punktu widzenia nie jest to takie łatwe... 4. Jak to się stało, że założyłaś pierwszego bloga? Szczerze mówiąc, nie pamiętam, o czym był mój pierwszy blog, a więc tym bardziej nie przypomnę sobie, dlaczego go założyłam. 5. Jakie byłyby Twoje wymarzone wakacje? Chyba takie, podczas których mogłabym pojechać na wycieczkę do Azji. Gdyby jeszcze udało mi się spotkać tam moich ulubionych artystów, to byłoby już całkiem idealnie. 6. Jakie jest twoje największe marzenie? Aktualnie jest to napisanie oraz wydanie własnej książki. 7. Gdzie widzisz siebie za 10 lat? Przed komputerem, z kotem na kolanach, z kubkiem pełnym świeżej kawy i z nowymi piosenkami mojego ulubionego zespołu płynącymi ze słuchawek, podczas gdy pracuję nad kolejnym opowiadaniem~. 8. Bohater książki, którego najbardziej polubiłaś? Jest takich kilka, ale tym razem wybiorę Nico di Angelo z serii książek o Percy'm Jacksonie. 9. Bohater książki, którego nie lubisz? I po raz kolejny - sporo jest takich, lecz żaden szczególny aktualnie nie przychodzi mi do głowy. 10. Gdybyś przez jeden dzień mogła zmienić 3 rzeczy w swoim życiu, co by to było? Hmm... Tak właściwie, to nie mam pojęcia. Nic za bardzo nie przychodzi mi do głowy. Nominuję: Miakoto Chan
Pytania:
1. Twój ulubiony piosenkarz/piosenkarka/zespół? 2. Jakie książki najbardziej lubisz czytać? 3. Wolisz oglądać filmy w domu czy w kinie? 4. Co sprawia ci największą radość? 5. Lubisz takie miejsca jak teatry i opery, czy raczej ich unikasz? 6. Bez czego nie wyobrażasz sobie dnia? 7. Jaka jest twoja znienawidzona pora roku? 8. Wolisz rozmawiać z ludźmi w internecie czy w rzeczywistości? 9. W jakim miejscu czujesz się najbardziej komfortowo? 10. Czy jest coś, czego za nic w świecie nie zgodziłabyś się zrobić?