Nim rok 2019 dobiegnie końca, a na blogu wyświetli się post z jego podsumowaniem, chciałam jeszcze opublikować 3 drabble, które napisałam w ostatnim czasie. Tym razem jest to 1 fanfiction i 2 oryginalnie moje własne teksty. Mam nadzieję, że się Wam spodobają.
-
…
Liczba postów -
…
Liczba komentarzy -
…
Wyświetlenia
wtorek, 31 grudnia 2019
wtorek, 24 grudnia 2019
Stray Souls: Rozdział 3
Na jedną kartę
— Wszystko w porządku,
panie Dazai? — zapytał ów dziwny ciężar wciąż przygniatający mnie do ziemi. Nie
pozwalał mi się podnieść ani nawet zaczerpnąć głębszego oddechu, Mimo to przymknęłam
spokojnie oczy, postanawiając skupić się na czymś zupełnie innym.
— Tak, dobrze się
spisałeś.
— Ale pan krwawi!
Świetnie, rozmawiajcie
sobie, przemknęło mi przez myśl. A ja tu tymczasem zajmę się własnymi sprawami.
Wnętrze magazynu, w
którym znaleźliśmy się podczas wcześniejszej walki, wypełnione było cieniami. Dzięki
swojej zdolności czułam je wszystkie, jakby stanowiły część mnie. Oddzieloną od
ciała, ale wciąż posłuszną mej woli. Nawet z zamkniętymi oczami wiedziałam, ile
ich było, gdzie dokładnie się znajdowały czy jakie rozmiary osiągały. I
ponownie zamierzałam je wykorzystać.
Otworzyłam oczy.
niedziela, 24 listopada 2019
Stray Souls: Rozdział 2.5
Ostatnia Kwadra cz. II
Kobieta była piękna. A
przynajmniej byłaby piękna, gdyby nie stan, w jakim się znajdowała. Miała
spierzchnięte usta i zaczerwienione, opuchnięte oczy, pod którymi rozlewały się
ciemne kręgi, słabo ukryte pod niestarannym makijażem. Przygnębiona mina oraz
zgarbione ramiona potęgowały otaczającą ją aurę rozpaczy. Ale czego innego
można było oczekiwać od osoby, która dopiero co straciła członka rodziny? Tak w
każdym razie twierdziła oficjalna wersja wydarzeń. Pozostawało pytanie, czy
rzeczywiście była ona prawdziwą wersją?
niedziela, 13 października 2019
Stray Souls: Rozdział 2
Ostatnia Kwadra
Rozmowa z dziwnym
obcokrajowcem wcale nie była tym momentem, w którym zadecydowałam o swojej
zemście. Pragnienie to zrodziło się we mnie o wiele, wiele wcześniej i latami dojrzewało
w moim wnętrzu. Słowo „zemsta” przez cały ten czas wypełniało moje myśli i
kierowało postępowaniem. W parze z nieustannie pielęgnowaną nienawiścią
towarzyszyły mi na każdym kroku. Były moją siłą i ostatecznym celem. Najistotniejszym
marzeniem, do którego spełnienia zamierzałam doprowadzić za wszelką cenę.
Tamtego dnia zawarłam z
obcokrajowcem pewną niepisaną umowę. Zasady były proste — jego zadanie polegało
na dostarczeniu mi pożądanych informacji i pomocy w opracowaniu planu, a do
mnie należało wykorzystanie tej pomocy w praktyce. Mogło to wyglądać tak, jakby
spadła na mnie cała brudna robota, ale o to właśnie chodziło. Nie chciałam
dopuścić do tego, żeby ktokolwiek inny się tym zajął. To musiałam być ja. W
innym wypadku zemsta by mnie nie usatysfakcjonowała.
Korzyści naszej
współpracy miały być obopólne. Ja w łatwiejszy sposób mogłam dokonać swojej
zemsty, a on — pozbyć się kłopotliwego pionka, jak to sam określił. Nie
wiedziałam, do czego dążył. Nie interesowały mnie jego pobudki. On zresztą
również nie pytał o moje. Liczyło się dla nas tylko to, że pragnęliśmy tego
samego — śmierci pewnego człowieka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)