Ariana | Blogger | X X

niedziela, 14 lutego 2016

Liebster Award

Jak zapewne domyśliliście się już po tytule tego posta, zostałam nominowana do Liebster Award. Dziękuję za to blogerce: Marzycielka Karolina!

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w zamian za dobrze "wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz inne blogi (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 10 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Okay! Odpowiedzmy więc na pytania!

1. Jaki masz kolor oczu?
Zależy w jakim świetle. Raz mogą wydawać się ciemniejsze, a raz jaśniejsze. Ogólnie po prostu brązowe.

2. Co Cię skłoniło do napisania bloga?
Chciałam sprawdzić swoje umiejętności oraz reakcje internautów. Byłam ciekawa, czy i jeśli tak, to ilu osobom spodoba się moja twórczość. Muszę przyznać, że się nie zawiodłam ^^

3. 3 ulubione postacie męskie z anime i 3 żeńskie.
To jest ciężkie pytanie, ponieważ większość moich ulubionych postaci to postacie męskie... Ale skoro mam wybrać po 3, to niech będzie tak:

Męskie
Ciel Phantomhive
Death The Kid
Izaya Orihara

Żeńskie
Natsuki Minamiya
Touka Kirishima
Tsugumi

4. Co lubisz robić na co dzień?
Hmm... Czytać książki i mangi, oglądać anime, pisać, słuchać muzyki, jeść słodycze...

5. Czy ktoś Cię zainspirował do napisania bloga?
Czy ja sama się liczę? Nie...? No to chyba nikt.

6. Jaką muzykę najbardziej lubisz?
Tak właściwie, to słucham wszystkiego co mi się spodoba. Ale najbardziej lubię jednak muzykę rock'ową. Fall Out Boy, Linkin Park, Skillet, Oldcodex itp.

7. Ulubiony film?
Hmm... Chyba te dwa o Percy'm Jacksonie. Chociaż i tak uważam, że książki z tej serii są o niebo lepsze.

8. Co zrobisz, kiedy zakończysz pisać bloga?
Wydam książkę. Chwila! Ja nie zamierzam kończyć z pisaniem na tym blogu!

9. Jak dużo innych blogów czytasz?
Szczerze? Mało. Jakoś tak wyszło...

10. Czytasz jakieś mangi?
Czytam, czytam. A jeśli chodzi o tytuły, które aktualnie męczę to są to: "Kuroshitsuji", "Karneval", "Servamp" oraz "The Breaker".

Nominuję:
http://swiattantazji.blogspot.com
http://kyonokoko.blogspot.com
http://kiedy-powiesz-kocham.blogspot.com
http://cat-guards.blogspot.com
(Jeśli ktoś podawał mi wcześniej link do swojego bloga, a go nie nominowałam, to bardzo przepraszam, ale mam sklerozę. Muszę zacząć sobie gdzieś te linki zacząć zapisywać ;-; Dlatego, jeśli ktoś chce, to może podać swojego bloga w komentarzu (ja później wpiszę adres do tego posta) i automatycznie czuć się nominowanym ^^)

Moje pytania dla nominowanych są następujące:

1. Jaka była najlepsza książka, którą w ostatnim czasie przeczytałaś?
2. Czy identyfikujesz się z jakąś stworzoną przez siebie postacią?
3. Gdybyś mogła spędzić Walentynki z wybraną fikcyjną postacią, kto by to był?
4. Wolisz: horror/paranormal romance/romans?
5. Co sprawia ci największą radość w pisaniu?
6. Mogąc wybrać jedną nadnaturalną moc... Jaką byś wybrała?
7. Jakie zwierzę/zwierzęta są według ciebie najbardziej urocze?
8. Wolisz biały czy czarny?
9. Po potrawy jakiej kuchni sięgasz najchętniej?
10. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?

niedziela, 7 lutego 2016

Diabolik Lovers: Lost Eden


Witajcie, drodzy fani "Diabolik Lovers"! Mam wam coś ciekawego do przekazania. Otóż, wczoraj do internetu trafiły informacje o nowym projekcie twórców gier DL, czyli "Lost Eden". Co jest w tym takiego niezwykłego, że aż postanowiłam napisać o tym posta? A chociażby to, iż "Lost Eden" przynosi ze sobą pewne nowości. A mianowicie:
1. Jak już pewnie zauważyliście, zmieniła się kreska. Nie wiem jak wy, ale ja zdecydowanie wolałam poprzednią...

2. Pojawiła się nowa postać!

Kino, bo o nim mowa, jest Księciem Wampirów i nieślubnym synem Karlheinz'a Sakamaki. Ma 17 lat, 178 cm wzrostu i waży 65 kg. Jest uczniem 3 roku liceum. Jego grupa krwi to AB, ulubione danie - Konpeitō (japońskie cukierki), a hobby - granie na smartphonie.

A tutaj macie link do PV "Lost Eden". Życzę miłego oglądania ^^
https://youtu.be/2zTPyCm0eG4

A co do moich opowiadań... Bądźcie cierpliwi i wytrzymajcie jeszcze do 15 lutego. Ja też staram się jakoś dobrnąć do tego dnia, a muszę przyznać, że czeka mnie ciężki tydzień zwieńczony olimpiadą w sobotę... Pozostaje mi jedynie jakoś to przeżyć, dać z siebie wszystko i od przyszłej niedzieli cieszyć się feriami. A co za tym idzie... Oczywiście, wreszcie będę mogła pisać! Trzymajcie się, wszyscy! ^^

czwartek, 28 stycznia 2016

Omedetou, Idolu!

Witam wszystkich 28 stycznia 2016 roku. Czy dzisiejsza data wam coś mówi? Tak? Nie? A co powinna? Otóż, dzisiaj przypadają urodziny Kou!


 Kou to jeden z bardziej lubianych przeze mnie braci Mukami. Szczerze mówiąc, to polubiłam go w momencie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam jego zdjęcie z gry i dowiedziałam się, kto udziela mu głosu ^^.


Czy ktoś z was również go lubi? A może wręcz przeciwnie? Możecie dzielić się swoimi opiniami na jego temat w komentarzach pod postem. Ja, tak jak już wspominałam, lubię jego głos, wygląd, ale osobowością też wcale nie gardzę. Uroczy z niego idol :3


Tym razem nie pytam już o to, czy popieracie pomysł z bonusem urodzinowym, gdyż wiem, że w najbliższym czasie i tak takowego bym nie napisała. Mam jeszcze kilka innych, zaległych bonusów do napisania...


I żeby było jasne - nie zapomniałam o tym blogu ani nie nie wstawiam rozdziałów specjalnie. Po prostu ostatnimi czasy mam bardzo niewiele czasu wolnego, który mogłabym poświęcić na pisanie. Co mam na swoją obronę? Otóż, przeszłam do drugiego etapu olimpiady z języka polskiego, a to wiąże się z dużą ilością materiału do nauczenia w dość krótkim czasie. Jeśli ktoś nie wierzy w to moje tłumaczenie, to zapraszam do prywatnej rozmowy.


Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, Kou! 
I mam nadzieję, że w najbliższym czasie jednak uda mi się coś napisać... 
Pozdrawiam~!



sobota, 9 stycznia 2016

Diabolik Lovers: Rozdział 32

Pora na pierwsze opowiadanie w tym roku. Moja wena zarządziła tak, iż padło na "Diabolik Lovers". Rozdział zdaje się, że wyszedł dość krótki, ale tak to już bywa. Mam nadzieję, że mimo to wam się spodoba ^^ 
A tak poza tym, jak tam powrót do szkoły? U mnie, na dobry początek, w poniedziałek siadło ogrzewanie i mieliśmy w salach po jakieś 14 stopni ;-; No i oczywiście zostaliśmy zarzuceni masą zadań i sprawdzianów/kartkówek, ale to już niestety jest normalne... No cóż, byle do ferii! 
Życzę miłego czytania ^^



Niewiadome

 Miękka kołdra zsunęła się z moich nóg. Zadrżałam, czując na nagim ciele chłodne powietrze, od którego natychmiast dostałam gęsiej skórki. Nie chciałam jednakże otwierać oczu. Było mi zdecydowanie zbyt wygodnie, a umysł wciąż zasnuwała delikatna mgiełka senności. Dłoń, tak chłodna jak powietrze w pomieszczeniu, że zdawała się być z niego ulepiona, musnęła moją prawą nogę w okolicy kostki. Dwukrotnie. Samymi opuszkami smukłych palców. Jęknęłam cicho, obracając głowę na bok. Z jednej strony chciałam uciec od tego zimna, ale z drugiej nie miałam ochoty poruszyć się ani o milimetr. Dłoń zaczęła przesuwać się wzdłuż mojej łydki. Powoli, pieszczotliwie, aż do kolana.
- Mmm.. - mruknęłam, przyciskając twarz do poduszki. - Ayato...
 Poczułam oddech na skórze tuż przy krawędzi mojej koszuli nocnej. Rozległ się towarzyszący mu chichot. Wtedy załapałam, że coś mi nie pasuje. Ciało wciąż odmawiało współpracy, chcąc pozostać w błogim stanie półsnu, ale mózg zaczął wrzeszczeć, żebym się ruszyła. Niemal słyszałam w głowie wycie alarmu. Posłuchałam tej mądrzejszej części siebie i otworzyłam oczy, gwałtownie wyrywając się z tego dziwnego otępienia. W polu mojego widzenia dostrzegłam bladą twarz ze zmrużonymi z rozbawienia zielonymi oczami. Okalające ją rude włosy musnęły moje kolano, sprawiając tym samym, że niemal podskoczyłam na materacu.
- Dzień dobry, maleńka - wymruczał wampir z ustami przy mojej skórze. W następnej chwili poczułam przebijające ją kły. Krzyknęłam z bólu wymieszanego z zaskoczeniem. Taka pobudka nie znajdowała się na mojej liście przyjemności. Kiedy już się otrząsnęłam, pierwszą rzeczą, jaką miałam ochotę zrobić, było kopnięcie go. Laito jednak musiał to wyczuć, gdyż zacisnął dłoń również wokół mojej wolnej nogi, przyszpilając mnie do łóżka. Warknęłam, zirytowana niemożliwością uwolnienia dolnej połowy ciała. Ale wciąż miałam wolne ręce. I postanowiłam to wykorzystać. Może w dość specyficzny sposób, ale kto by się miał mnie o to czepiać? Otóż zacisnęłam palce na jednej z poduszek, zamachnęłam się i... uderzyłam nią z całej siły w głowę chłopaka. W pokoju zapanowała cisza. Poduszka opadła na materac, strącając przy tym kapelusz z głowy mojego rówieśnika. Rude kosmyki opadły mu na jeszcze bardziej zmrużone oczy. Przynajmniej przestał żłopać moją krew.
- Co to miało być, maleńka? - zapytał cichym, acz głębokim głosem przyprawiającym o dreszcze. Kryło się w nim wyraźne ostrzeżenie.
- Samoobrona? - uśmiechnęłam się nerwowo, nie wiedząc jakiej reakcji spodziewać się z jego strony. Laito westchnął, ścierając z bladych warg szkarłatne kropelki krwi. Wykorzystałam ten moment i błyskawicznie podciągnęłam kolana do klatki piersiowej, szczelnie opatulając swoje ciało kołdrą, którą wampir wcześniej ze mnie zdjął. Ten, widząc moją reakcję, uniósł brwi i zaśmiał się, odchylając przy tym głowę. Najwyraźniej dał sobie już spokój z próbowaniem... Co on tak właściwie próbował zrobić? Poza piciem mojej krwi, oczywiście. Znając go, mogło to mieć jakieś seksualne podteksty.
Laito przetoczył się na plecy, a materac ugiął się pod nim, kiedy oparł się o niego łokciami. Zmierzyłam go wzrokiem, tkwiąc nieruchomo w swoim kokonie z kołdry. Już otwierałam usta, aby zapytać go o przyczynę wizyty, ale mnie uprzedził.
- Więc przygotowujesz się już do swojej spektakularnej ucieczki, maleńka? - zapytał, nie patrząc na mnie. Jego spojrzenie utkwione było gdzieś w suficie.
- O czym ty mówisz? - zmarszczyłam brwi, kompletnie nie rozumiejąc jego pytania. Chodziło mu o ucieknięcie przed nim? Ale czemu miałabym robić coś takiego, jeśli nawet już mnie nie dotykał?
- Sama mówiłaś, że zamierzasz poznać prawdę.
- Tak... I co w związku z tym? Dlaczego miałabym szykować jakąś ucieczkę?
 Przeniósł na mnie wzrok, przeczesując palcami włosy. Na jego twarzy tańczył lekki uśmieszek.
- Czyżbyś się do nas przywiązała, maleńka? - w jego głosie pobrzmiewała kpina. I coś jeszcze. Zwątpienie. A przynajmniej takie miałam wrażenie. - Jeśli jeszcze jej nie planujesz, to zaczniesz wtedy, gdy dowiesz się tego, czego chcesz.
Podniósł się z mojego łóżka i przeciągnął. Zacisnęłam zęby.
- Dlaczego? Wciąż mi to powtarzacie...
Sięgnął po kapelusz i ponownie założył go na głowę.
- Ponieważ jesteś człowiekiem, nie jedną z nas - obrócił się do mnie plecami. - I tak długo wytrzymałaś.
- Przestańcie podkreślać moją rasę! - podniosłam głos, ponownie chwytając poduszkę. - Tak jakby to była jakaś obelga.
Rzuciłam w niego poduszką, ale złapał ją w locie.
- To nie obelga - odparł, nawet się nie odwracając. - To słabość.
Przedmiot upadł na podłogę, kiedy wampir zniknął z pokoju.

 Słowa wampira dźwięczały mi wciąż w uszach, kiedy byliśmy już w szkole. Najgorsze było to, że nie tylko z jego ust padły te słowa o ludzkiej słabości. Najpierw Reiji, potem Shuu, teraz on... Każdy z nich powtarzał praktycznie to samo.
 Dlaczego tak bardzo podkreślali moją domniemaną słabość i chęć ucieczki? Co takiego przede mną ukrywali? Było to aż tak straszne czy aż tak lekceważyli ludzi? 
Jak zwykle miałam mętlik w głowie i więcej pytań niż odpowiedzi. 
 Ze złością stąpałam po schodach prowadzących na dach szkoły. Wciąż była zima, ale było to jedno z niewielu miejsc w szkole, w którym można było zaznać względnego spokoju. Gdy rozbrzmiał dzwonek na przerwę, wzięłam więc kurtkę i popędziłam czym prędzej na dach, żeby w ciszy przemyśleć sobie to i owo. Albo po prostu odpocząć od tego wszystkiego.
- Wcześniej im to jakoś nie przeszkadzało - mruknęłam do siebie, popychając ciężkie drzwi. Natychmiast, już drugi raz tego wieczoru zostałam owiana przez zimne powietrze. Objęłam się ramionami, ostrożnie, aby nie rozlać ani kropli kawy ze styropianowego kubeczka i usiadłam na pierwszej ławce z brzegu. Kawę postawiłam ze swojej prawej strony, a torbę z lewej. Pociągnęłam za suwak, aby odnaleźć wrzucone wcześniej do torby saszetki z cukrem. Oczywiście, nie mogłam ich dać w jakieś łatwo dostępne miejsce, tylko na samo dno. 
Brawo, Natsuki. 
 Przetrząsając tak całą zawartość, zdałam sobie z czegoś sprawę. Miałam o jeden więcej zeszyt niż było mi potrzeba. Zmarszczyłam brwi, sięgając po dość cienki notatnik. Nie przypominałam sobie, bym miała taki do któregoś z przedmiotów.
Co tym razem pokręciłam?
 Musiał być dosycy stary, ponieważ jego kartki były już pożółkłe, a grzbiet obdrapany. Przestudiowałam uważnie jego okładkę z każdej strony, po czym otworzyłam na pierwszej stronie, by sprawdzić czy cokolwiek w nim zapisałam. Wciągnęłam ze świstem powietrze, widząc staranny podpis. Było to jedno imię. I bynajmniej nie moje, lecz niestety aż za bardzo znajome.
Cordelia.
 Błyskawicznie zamknęłam zeszyt, odsuwając go od siebie na długość ramion. Wróciły do mnie wspomnienia z mojej wizyty w domowej bibliotece rodziny Sakamaki. "Romeo i Julię" już dawno przeczytałam i oddałam na miejsce, ale o tym notatniku całkowicie zapomniałam. Przełknęłam ślinę, czując jak szumi mi w uszach. Musiałam się go pozbyć. Jak najszybciej.
Rozejrzałam się i mój wzrok padł na stojący obok ławki śmietnik. Nie zastanawiając się nad tym wiele, cisnęłam do niego zeszyt, po czym otrzepałam dłonie, jakbym chciała pozbyć się niewidzialnego brudu pozostałego na moich dłoniach po jego dotknięciu. Przeszła mi także przy okazji ochota na przesiadywanie w samotności na dachu. Czym prędzej zarzuciłam torbę na ramię, wzięłam kubek z kawą do ręki i pośpiesznie pokonałam odległość dzieląca mnie od schodów prowadzących do szkoły. Zaskoczył mnie fakt, że drzwi były uchylone.
Przecież je zamykałam...
- Ewo.
 Drgnęłam gwałtownie, słysząc za sobą ten głos. Mogłabym przysiąc, że gdy przyszłam na dach, nikogo innego na nim nie było. Czy aż tak bardzo pochłonął mnie notatnik wampirzycy? Odwróciłam się powoli, zwalczając w sobie pokusę ucieczki. Ruki stał nie dalej niż dwa metry ode mnie. Czułam się jakby chciał przewiercić mnie swoim spojrzeniem na wylot.
- O co chodzi? - zapytałam, siląc się na spokój. Wewnątrz czułam jednak narastającą panikę. Nie mogłam ukrywać przed samą sobą, iż mimo wszystko nie czułam się w towarzystwie braci Mukami bezpiecznie. - I możesz przestać tak do mnie mówić?
- Dlaczego? - ruszył w moją stronę. Nad jego ramieniem widziałam srebrzystą tarczę księżyca w pełni.
- Bo nie jestem żadną Ewą - wyjaśniłam, kładąc wyraźny nacisk na drugie słowo.
- Mylisz się - stał już tak blisko, że stykaliśmy się czubkami butów, a mimo to nie mogłam się ruszyć. Czułam się, jakby jego spojrzenie uwięziło mnie w miejscu. - Nie masz pojęcia o własnym przeznaczeniu.
 Nie miałam dokąd uciec. Mogłam tylko oprzeć się plecami o drzwi, które zatrzasnęły się pod wpływem tego naporu. Potrząsnęłam gwałtownie głową.
- Nie wiem, o czym mówisz i nie jestem pewna, czy chcę wiedzieć.
- To niczego nie zmienia.
- Chcę stąd iść - powiedziałam, z podświadomą, błagalną nutą w głosie. Dłonie chłopaka uderzyły w metal po obu stronach mojej głowy.
- Nigdzie nie pójdziesz, póki ci na to nie pozwolę - oświadczył chłodnym tonem. Jednym szybkim szarpnięciem odsunął kołnierz mojej kurtki, po czym wgryzł się w skórę tuż poniżej ucha. Krzyknęłam, mimowolnie przymykając oczy. Serce dudniło mi w piersi, nogi trzęsły się, a kubek z kawą upadł na podłoże, rozlewając wszędzie wokół ciemną ciecz. 
- Przestań... - poprosiłam, a gdy nie zareagował, podniosłam głos, jednocześnie wbijając obcas buta w stopę wampira. - Przestań!
Cofnął się, zaskoczony, ale wciąż znajdował się kilka centymetrów ode mnie. Przez jego twarz przebiegł jakiś skurcz, oczy wpatrujące się intensywnie w moje, zalśniły. Wydawało mi się, że dostrzegłam w nich ogromny smutek. Dłonie, którymi przytrzymywał moje ramiona, drżały. Ale to wszystko trwało zaledwie chwilę. Odsunął się ode mnie na kilka kroków i odwrócił plecami, przyciskając dłoń zwiniętą w pięść do ust. Nie rozumiałam jego zachowania.
- Idź - wyszeptał, podnosząc głowę w stronę księżyca. Zawahałam się. - Na co czekasz?! Idź!
 Więcej razy nie musiał mi powtarzać. Otworzyłam zdecydowanym ruchem drzwi i rzuciłam się biegiem w dół po schodach. Kilkakrotnie potknęłam się na nich i pewnie gdyby nie poręcz, to sturlałabym się po nich w rekordowym tempie. Kiedy wypadłam wreszcie na korytarz, mój oddech był ciężki i nierówny.
- Hej, co się stało? - zapytał Subaru, z którym niemal się zderzyłam. - Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha.
 Podniosłam na niego wzrok, starając się uspokoić. Subaru zmarszczył brwi. Podszedł bliżej, odgarnął moje włosy i przesunął palcami po mojej skórze. Czułam mrowienie w miejscu, gdzie kilka minut temu przebiły ją kły Ruki'ego. 
- Kto ci to zrobił?
Przygryzłam wargę, zastanawiając się, czy powinnam powiedzieć mu prawdę.
- Nie chcesz powiedzieć? - Subaru cofnął rękę, nie spuszczając ze mnie uważnego spojrzenia. - To znaczy, że nie był to żaden z nas, prawda?
- To nie tak... - powiedziałam cicho, wodząc wokół rozbieganym wzrokiem. - Ja...
- Natsuki, do cholery! - warknął białowłosy. - Co się z tobą dzieje? Dlaczego ich bronisz?
Otrząsnęłam się, skupiając swoją uwagę na stojącym przede mną wampirze.
- Subaru, posłuchaj...
- Naprawdę musisz ją lubić, huh? - przerwał nam rozbawiony głos. Zza rogu korytarza wyszedł Kou. Jak zwykle, uśmiechał się w ten zniewalający sposób idola.
- O czym ty mówisz? - Subaru odwrócił się do niego przodem, zasłaniając mnie swoim ciałem.
- Och, nie udawaj - mogłabym przysiąc, że blondyn przewrócił oczyma. - To jest tak widoczne...
- Nic ci do tego!
- Hmm... Zastanawia mnie tylko jedna rzecz - kontynuował niezrażony idol. - Dlaczego Ruki pozwolił wam ją zabrać? U nas miałaby się o wiele lepiej. Wy traktujecie ją jak zwykły worek z krwią.
Zacisnęłam dłonie w pięści, sądząc, że zaraz może dojść do rękoczynów, jeśli Kou nadal miał zamiar przeciągać strunę.
- I kto to mówi?! - Subaru wykonał krok do przodu. - Nigdy nie doprowadziliśmy jej do takiego stanu, w jakim znaleźliśmy ją u was! W czym wy jesteście lepsi od nas?!
- To nie była nasza wina! - w tej chwili również blondyn podniósł głos. Kątem oka widziałam kilkoro uczniów zerkających z zaciekawieniem w naszą stronę. Stwierdziłam, że muszę powstrzymać kłótnię wampirów nim zajdzie za daleko i przyciągnie więcej uwagi. Ominęłam Subaru i stanęłam między nimi. Obaj spojrzeli na mnie ze zdumieniem.
- Ogarnijcie się - wycedziłam przez zaciśnięte zęby. - Żaden z was nie wie praktycznie nic o drugiej stronie. Wasza kłótnia nie ma najmniejszego sensu.
- Kociaku...
- Natsuki...
- Po prostu dajcie spokój! 
Subaru zmierzył mnie wzrokiem, rozluźniając się nieco. Kou zrobił to samo.
- Masz rację - przyznał blondyn. - Jeszcze zaczną krążyć o mnie jakieś dziwne plotki.
Uśmiechnął się, do dziewczyn obserwujących nas z drugiej strony korytarza i ruszył w ich stronę, jakby nigdy nic. Odetchnęłam z ulgą, spoglądając na drugiego z wampirów.
- Pójdę już.
- Gdzie? - uniósł brwi.
- Poszukać Ayato - odparłam, zaciskając dłoń na pasku torby. Chciałam go znaleźć i z nim porozmawiać. Przynajmniej to mogłoby mi poprawić humor, pomimo tego, że sprawy pomiędzy nami były ostatnimi czasy dość skomplikowane.